Budowa dwutorowej linii elektroenergetycznej 400 kV
Piła Krzewina – Plewiska

 

Co wpływa na wybór trasy linii?

Rozmowa z Łukaszem Nazimkiem  generalnym projektantem linii 400 kV Piła Krzewina – Plewiska


Jak Pan ocenia trudności inżynierskie zadania Piła Krzewina – Plewiska?

Projektowo to zadanie trudne, zwłaszcza w części południowej, blisko Poznania. To obszar dynamicznego rozwoju zabudowy; plany i studia są często aktualizowane. Do tego jest tam dużo obiektów infrastrukturalnych. Droga S11, inne linie, lotnisko Ławica i wynikające z jego bliskości ograniczenia. Nie ma zbyt wiele miejsca na linię. Nie można też zapominać o środowisku, w północnym fragmencie linii są obszary Natura 2000, których staramy się nie naruszać.

 

Jak w takim razie zaprojektować nowe połączenie?

Przede wszystkim w oparciu o precyzyjną wiedzę o uwarunkowaniach terenowych. Przystępując do tego zadania, wiedzieliśmy, że musimy zacząć naszą pracę od szczegółowej weryfikacji tego, co faktycznie dzieje się nie tylko na mapie, w dokumentach, ale także w rzeczywistości. Pracownicy naszej firmy spędzają dużo czasu na miejscu, w terenie. Analizujemy i oglądamy tam wszystkie możliwe opcje przejścia.

 

Jak to się ma do wariantów poprowadzenia linii, które pojawiły się w toku przetargu? Wywołały sporo emocji.

Rzeczywiście tak było. Staraliśmy się jednak wyjaśnić, że to na razie koncepcje. Nie znaczy to, że w jakimś stopniu z nich nie skorzystamy, bo przestrzeń, zwłaszcza wokół Poznania, jest naprawdę ograniczona. Im bardziej na północ, tym lepiej, ponieważ zagęszczenie zabudowy jest mniejsze, ale przecież również tam i gminy, i mieszkańcy mają swoje plany, które my musimy brać po uwagę. Myślę, że po konsultacjach zaproponujemy ostateczny wariant. Zobaczymy wówczas, jak do naszej propozycji odniosą się właściciele.

 

Co w takim razie będzie miało wpływ na przebieg linii?

Przede wszystkim zabudowa. Ta, którą widać, i ta, której jeszcze nie ma – a więc również przeznaczenie terenu. To, co na mapie jest łąką, kiedy patrzymy do studiów, już jest działką budowlaną. Na miejscu okazuje się, że w terenie widzimy wyprowadzenia wody i prądu. Bierzemy również pod uwagę istniejący przebieg linii. W wielu miejscach teren został zachowany, przewidziano, że linię 220 kV zastąpi nowa linia. Ale tak nie jest wszędzie. Są miejsca, gdzie domy szczelnie otoczyły linię i nie zmieścimy w nich nowej konstrukcji. Jest jeszcze szereg innych czynników: środowisko, archeologia, geologia, ograniczenia związane z lotniskiem, zasady krzyżowania dróg publicznych, inne linie. To naprawdę trudny teren.

 

Co wiemy o konstrukcjach, jakie zostaną wykorzystane przy budowie linii?

Wiemy, że w miejscach, gdzie rozwija się zabudowa, będą to konstrukcje specjalnie zaprojektowane na tę okoliczność. Walczymy o każdy metr wysokości i szerokości słupa, starając się je obniżyć i zawęzić, bo wiemy jak ważne jest to dla mieszkańców terenów bezpośrednio przy linii. Mogę powiedzieć jedno – słupy linii Piła Krzewina – Plewiska będą dużo niższe niż konstrukcje dwu- czy czterotorowe, które widzimy, jadąc autostradą w stronę Poznania.

Skąd pewność, że przeprowadzone symulacje rozkładu pola elektromagnetycznego i hałasu mają odzwierciedlenie w rzeczywistości?
Żadna linia przesyłowa nie powstanie bez wydania dla niej tzw. decyzji środowiskowej. Na etapie uzyskiwania tego dokumentu wykonuje się symulacje rozkładu pola elektromagnetycznego oraz hałasu. Po wybudowaniu linia jest próbnie uruchamiana i poddawana badaniom. Sprawdza się wówczas, czy wartości pola elektromagnetycznego i hałasu nie są wyższe niż zakładano na etapie projektowania. Badanie takie musi zostać wykonane przez niezależną certyfikowaną jednostkę badawczą. Jeżeli, w którymkolwiek miejscu linii, wartości byłyby przekroczone, wtedy taka linia nie mogłaby zostać oddana do użytkowania.
Nasze doświadczenia z innych tego typu inwestycji pokazują, że wartości rozkładu pola elektromagnetycznego i hałasu są zwykle jeszcze niższe niż wyniki symulacji. Wynika to z tego, że w rzeczywistości pod samą linią oraz w jej pobliżu znajdują się różne obiekty. Choćby krzewy, drzewa czy płoty, zaburzając otwartą przestrzeń, wpływają na zmniejszenie wartości pola elektromagnetycznego pod linią i w jej pobliżu.
Mogą być Państwo pewni, że przekroczenie dopuszczalnych wartości pola elektromagnetycznego lub hałasu pod linią, spowodowałoby niedopuszczenie jej  do użytkowania przez nadzór budowlany.


Czy obniżenie konstrukcji oznacza większe pole elektromagnetyczne?

Zacznijmy od tego, że to nie od wysokości konstrukcji zależy wartość pola. Największe wartości pola elektromagnetycznego znajdują się w miejscach, gdzie przewody są najbliżej ziemi, czyli w środku przęseł. Najważniejsza jest wysokość zawieszenia przewodów nad ziemią. Niższe słupy wcale nie oznaczają, że przewody w środku przęseł będą bliżej ziemi. Przy liniach dwutorowych pola oddziałują na siebie, dochodzi do ich wzajemnej kompensacji. Dziś technika i odpowiednie oprogramowanie pozwalają nam kontrolować wartości pola elektromagnetycznego już we wczesnej fazie projektowania. Trzeba też pamiętać o polskich przepisach. Są surowe. Zwłaszcza dopuszczalny poziom składowej elektrycznej 1 kV/m dla terenów przeznaczonych na stały pobyt ludzi. To oznacza, że musimy tak zaprojektować linię, żeby już na 35 m od osi linii poziom pola i hałasu był tak niski, by możliwe było wybudowanie tam domu.

 

I tak będzie?

Oczywiście. W praktyce wymagana przepisami wartość pola będzie zachowana nawet bliżej linii. Wymóg 35 m szerokości pasa technologicznego nie ma związku wyłącznie z polem elektromagnetycznym, ale także z innymi czynnikami, np. wychyleniem przewodów pod wpływem wiatru, a przede wszystkim możliwością wybudowania i eksploatacji linii. Inwestor przyjmuje, co zrozumiałe, zasadę ostrożnościową. To, co czasami trudno wyjaśnić, to fakt, że polskie przepisy nie mówią, jak blisko tego typu linii można budować. One mówią, jaki musi być zachowany poziom pól, żeby można było to zrobić. I dla każdej linii on może się nieznacznie różnić, bo zależy m.in. od wysokości zawieszenia przewodów. Warto mieć świadomość, że w sytuacji, w której wybudowana linia nie spełni norm, nie ma mowy o dopuszczeniu jej do eksploatacji.

 

Gdzie w takim razie pole elektromagnetyczne jest największe?

W środku przęsła – tam, gdzie przewody są najbliżej ziemi. Trzeba tylko pamiętać, że musimy tak zaprojektować linię, żeby poziomy pól bezpośrednio pod nią nie przekraczały wartości ujętych w normach i rozporządzeniach. To oznacza, że w każdym miejscu pod linią poziom pól ma być bezpieczny i pozwalać na przebywanie ludzi. Normy są po to, żeby ich przestrzegać. Z naszych doświadczeń wynika, że kwestia przebywania pod słupami najbardziej interesuje rolników, bo prowadzą prace na roli. I prowadzić je mogą, co ma miejsce pod ogromnymi fragmentami istniejącej linii 220 kV i wielu innych linii 400 kV. Może warto w tym kontekście wspomnieć, że dopuszczalny poziom pola elektromagnetycznego analizowany jest przy założeniu, że przewody fazowe wiszą najniżej, tj. 10 m nad ziemią, przy  jednoczesnym maksymalnym przesyle mocy. Ponadto, obliczenia wykonuje się dla większej wartości napięcia, tj. dla 420 kV. Tak stanowi norma. Warto zatem wiedzieć, że takie warunki obciążeniowe mogą nie wystąpić w rzeczywistości, ale do szacunków przyjmuje się okoliczności najgorsze z punktu widzenia pracy linii.

 

Niższa konstrukcja oznacza, że słupów będzie więcej?

Tak może być. Zaprezentujemy rozstawy słupów możliwie wcześnie. Temu też służy proces konsultacji. On nie dotyczy wyłącznie trasy, ale także zagadnień odnoszących się do technologii. Nic nie jest przesądzone na początkowym etapie projektowania. Z całą pewnością jednak inaczej projektujemy linie na terenach ściśle rolniczych, inaczej tam, gdzie linia sąsiaduje z zabudową. Osoby uprawiające ziemię zdecydowanie wolą mniej słupów, bo dla nich to po prostu przeszkoda wymagająca ominięcia. I my to rozumiemy. Staramy się, jeśli to możliwe, ustalać z właścicielami, gdzie posadowić słupy i lokalizować je blisko granic działek, tak aby nie utrudniać prac polowych. Bardzo chcemy, aby lokalizacja linii była jak najmniej uciążliwa.

 

Jak będzie wyglądała linia? Czy będzie biało-czerwona?

Staramy się tak zaprojektować linię, aby słupy nie stanowiły przeszkody lotniczej, bowiem takie obiekty wymagają oznakowania przeszkodowego. Sygnały o tym, że mieszkańcy nie chcą linii oznaczonej na biało-czerwono docierały do nas od początku. Staramy się więc tak zaprojektować słupy, żeby ich wysokość nie była przeszkodą dla samolotów lądujących na lotnisku. Jeśli chodzi o rodzaj słupów, zastosujemy klasyczne słupy kratowe, bo one najlepiej wpisują się w krajobraz.

 

Czy nie ma obaw o bezpieczeństwo domów w sąsiedztwie linii?

Nie. Ze słupem jest jak z górą lodową. To, co widać na wierzchu, to zaledwie część. Słup przytwierdzony jest do ziemi mocnym fundamentem. To on daje stabilność konstrukcji, powoduje, że się nie przewraca. Co do samej konstrukcji, jej wytrzymałość bada się podczas testów na certyfikowanej stacji prób. Słupy każdej serii wybudowane próbnie w rzeczywistych wymiarach są tam poddawane oddziaływaniu sił, na jakie zostały zaprojektowane. Dzięki temu weryfikuje się, nie tylko przy pomocy obliczeń, ale już w rzeczywistości, jak wytrzymała jest konstrukcja.

 

Ale nie da się przecież przewidzieć występowania nietypowych zjawisk atmosferycznych?

Ich nie trzeba przewidywać, bo one są właśnie uwzględnione w normie dotyczącej projektowania elektroenergetycznych linii napowietrznych PN-EN 50341, która powstaje m.in. w oparciu o to, co występuje w przyrodzie w długim okresie. Oznacza to, że musimy tak zaprojektować linię, żeby wytrzymała nawet warunki katastrofalne, bo takie przyjmuje się jako granicę bezpieczeństwa. Norma ta uległa ostatnio zaostrzeniu, np. maksymalne obciążenie szadziowe zwiększono o ok. 40% w stosunku do poprzedniej normy PN-E 05100-1:1998.

 

Jaki jest przewidywany czas eksploatacji konstrukcji?

Linie projektuje się przy założeniu 50-letniego okresu eksploatacji. W tym czasie linia powinna bezpiecznie pracować. Może oczywiście wystąpić potrzeba przeprowadzenia drobnych prac eksploatacyjnych, ale bez konieczności prowadzenia większych napraw.

 

Czy w takim razie można zapewnić, że konstrukcje, które stają dziś, spełnią wyśrubowane kryteria bezpieczeństwa za np. 30 lat?

Żeby uspokoić Państwa obawy, przytoczę kilka istotnych, historycznych faktów z dziedziny elektroenergetyki. Warto wiedzieć, że norma, na podstawie której projektujemy linię Piła Krzewina – Plewiska, ewoluowała przez kilkadziesiąt lat. Pierwsza norma wydana została zaraz po wojnie w 1948 r. Kolejne wydania pojawiały się w  latach 1958, 1962, 1967, 1975 i 1998. Z każdym wydaniem wprowadzano coraz to ostrzejsze kryteria projektowe, wynikające z wieloletnich doświadczeń eksploatacyjnych na liniach napowietrznych. Obecna norma PN-EN-50341, według której zostanie zaprojektowana linia 400 kV Piła Krzewina – Plewiska, zawiera zatem bagaż ponad 60 lat doświadczeń. Należy też zaznaczyć, że również ta norma została zaostrzona względem poprzedniej, np. wymagania dotyczące obciążeń pochodzących od szadzi zwiększono o około 40%. Projektowane konstrukcje będą zatem musiały wytrzymać choćby obciążenia setek kilogramów lodu zgromadzonego na przewodach oraz wiatru o prędkości ponad 110km/h. Mogę Państwa zapewnić, że ta linia przez cały planowany okres eksploatacji będzie spełniała wszystkie wymogi bezpieczeństwa.




INWESTOR WYKONAWCA - KONSORCJUM FIRM
Polskie Sieci Elektromagnetyczne Spółka Akcyjna