Budowa dwutorowej linii elektroenergetycznej 400 kV
Piła Krzewina – Plewiska

 

W Niemieczkowie rozmawiano o trasie linii

26 stycznia, na wniosek grupy mieszkańców miejscowości Niemieczkowa (gmina Oborniki) odbyło się spotkanie informacyjne dotyczące trasy linii Piła Krzewina – Plewiska. Przez blisko trzy godziny rozmawiano o uwarunkowaniach lokalizacji, oddziaływaniu linii oraz możliwości zmiany trasy. W zebraniu wzięło udział blisko czterdzieści osób, w tym dwójka gminnych radnych.

Dlaczego zdecydowano się na wybór nowej trasy linii? O to najczęściej pytali mieszkańcy, którzy spotkali się z wykonawcą linii. Konsorcjum odpowiedzialne za budowę linii reprezentowali tradycyjnie: Jakub Dębski, kierownik projektu, Piotr Mucha, dyrektor ds. formalno-prawnych i Jacek Miciński, rzecznik inwestycji. Obecny był również przedstawiciel Inwestora, p. Jan Koprowski, z PSE Inwestycje.

Na początku spotkania omówiono podstawowe uwarunkowania lokalizowania tego typu inwestycji. Rozmawiano o tym, że kluczowymi kryteriami są m.in.: odległość linii od zabudowy mieszkaniowej, unikanie terenów cennych środowiskowo, tam gdzie to możliwe linię prowadzi się na terenach rolnych. Tego typu obiekty stara się lokalizować na obszarach, na których gminy nie przewidują rozwoju zabudowy mieszkaniowej. Wykonawca wyjaśnił również czemu służyć ma nowa linia, inwestycję pokazano w szerszym kontekście wszystkich projektów Polskich Sieci Elektroenergetycznych, które prowadzone są obecnie na obszarze Polski północnowschodniej. Wykonawca przedstawił także harmonogram projektu, po krótce przedstawione zostały firmy odpowiedzialne za inwestycję. W drugiej części spotkania rozmawiano o przebiegu linii na terenie gminy Oborniki.

Zgromadzeni na spotkaniu mieszkańcy nie akceptują zmiany przebiegu linii. Wykonawca wyjaśnił, że projektując nową linię istnieje możliwość zmiany trasy, zabrania inwestycji z centrum  gminy Oborniki i zlokalizowanie jej w zachodniej części gminy, gdzie odległość do najbliższego, pojedynczego domu wynosi ok. 400 metrów, a do zwartej zabudowy ponad pół kilometra. Wykonawca wyjaśnił, że nie chce doprowadzić do sytuacji, w której musiałoby dojść do wyburzania domów, które stoją dziś przy istniejącej linii 220 kV, która po wybudowaniu nowej linii zostanie zdemontowana. Właściciele pytali o oddziaływanie linii, a także o hałas jaki generuje. Wyjaśniono, że jednym z parametrów linii jest tak zwany pas technologiczny o szerokości 2 x 35 metrów, licząc w każdą stronę od osi linii. Projektant musi tak zaprojektować linię, żeby oddziaływanie zamykało się w tym pasie. Przy odległościach od miejscowości Niemieczkowo nie ma mowy o jakimkolwiek oddziaływaniu poza jednym – linia będzie widoczna na horyzoncie.

Jedno z pytań dotyczyło tego, czy słupy będą malowane na kolor czerwono-biały i czy będą oświetlone, Wykonawcy wyjaśnili, że na terenie Obornik, tam gdzie linia przebiega po gruntach rolnych,  słupy nie będą biało-czerwono, nie będzie też oświetlenia nocnego. Konstrukcje będą mniejsze niż te, o które dopytywał jeden z właścicieli mając na myśli linię czterotorową, zlokalizowaną pod Poznaniem. To inna, mniejsza, przede wszystkim nie tak masywna  konstrukcja – wyjaśniał rzecznik.

W pewnym momencie spotkania, radny gminy zarządził głosowanie, kto jest przeciwny linii. Zebrani mieszkańcy, w zdecydowanej większości, byli przeciwni lokalizacji. Rzecznik wyjaśnił, że rozumie przeciw, ale jeśli Wykonawca stoi przed wyborem lokalizowania linii ponad pół kilometra od domów, na terenach rolnych, nie przeznaczonych pod zabudowę, a z drugiej strony musiałby zbudować linię na obszarach intensywnego rozwoju zabudowy – to zdecydowanie wybiera trasę, która umożliwia odejście od domów. Obszernie wyjaśniano, że przy tego typu inwestycjach nigdy nie ma pełnej zgody na ich realizację, że wszyscy oczekują nieprzerwanych dostaw energii, ale nie godzą się na słupy, dlatego dodał rzecznik, priorytetem jest omijanie zabudowy i terenów cennych środowiskowo. Oborniki są przykładem gminy, gdzie da się zbudować linię w dużej odległości od jakichkolwiek siedzib ludzkich.

Jedna z właścicielek skarżyła się na hałas złomowni, informowała, że nie chce kolejnego źródła hałasu. Rzecznik wyjaśnił, że porównywanie złomowni do linii jest porównywaniem zupełnie innych inwestycji. Tak zwany hałas linii słyszalny jest wyłącznie pod linią lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie, a nie na przykład sto metrów od linii. Wiatr, szum lasu, to źródła znacznie silniejszego hałasu niż linia, którą dodatkowo słychać wyłącznie w warunkach silnej wilgotności. Mieszkańcy pytali również o możliwość prowadzenia prac pod linią. Rzecznik mówił, że będzie to możliwe dokładnie tak samo jak pod linią istniejącą 220 kV, z tą różnicą, że przewody będą dużo wyżej, w najniższym punkcie, po środku przęsła, na wysokości powyżej 10 metrów, a więc mówimy o trzecim-czwartym piętrze. Przy współczesnych kombajnach, nawet z rozłożonym osprzętem i tak istnieje rezerwa kilku metrów.

Radny obecny na spotkaniu powiedział, że w telewizji oglądał reportaż o wypadku śmiertelnym pod linią. Wykonawca wyjaśnił, że prawdopodobnie chodzi o przypadek zupełnie innej linii, linii 110 kV, gdzie najprawdopodobniej doszło do obniżenia przewodów, do tego na terenie nierównym. Wyjaśniono, że linie 400 kV to obiekty zupełnie innych gabarytów, przewody są znacznie wyżej, a wypadki o które pyta radny nie są Wykonawcy znane, co wynika m.in. z dużo większej wysokości przewodów.

Pytano również o długość linii, pojawił się zarzut, że wykonawca zmienia trasę, żeby oszczędzić pieniądze i że linia jest krótsza. Wyjaśniono, że jest zupełnie inaczej. Prawdą jest, że linia w Obornikach będzie krótsza o blisko 5 kilometrów, licząc w skali gminy. Natomiast cała nowa linia, a tak należy patrzeć na obiekty, będzie dłuższa o blisko 4 kilometry od istniejącej linii 220 kV. Większa długość wynika z tego, że Wykonawca stara się tak poprowadzić trasę, żeby uniknąć kolizji z zabudową.

Radny podnosił kolejną kwestię, sprawę hodowli pszczół. Wyjaśniono, że z całą pewnością, w pasie 2 x 35 metrów od osi linii nie należy lokalizować uli, gdyż nawet niewielkie pole elektromagnetyczne ma wpływ na pszczoły. Jeśli na trasie linii znajdzie się pasieka, Wykonawca będzie prowadził rozmowy w sprawie rekompensaty. Natomiast linia nie ma wpływu na  pasieki odległe o kilkaset metrów od niej. Gdyby tak było, to pszczołom zaszkodziłaby istniejąca od ponad pięćdziesięciu lat linia 220 kV.

Mieszkańcy pytali również, co stanie się, jeśli nie zgodzą się na linię. Wykonawca wyjaśnił, żeby nie przesądzać czy ktoś się zgodzi czy nie, bo zwykle w takich inwestycjach na początku pojawiają się emocje, a porozumienie, w szczególności z rolnikami, są zawierane. Wykonawca informował, że zdaje sobie sprawę, że linia to utrudnienie w uprawach, ale linia to również, pewność dostaw prądu. Dlatego, projektanci, tam gdzie to możliwe, będą starali się tak lokalizować słupy (przy drodze, w granicach działek), żeby do minimum ograniczyć utrudnienia w pracach.


Na koniec wszyscy mieszkańcy mieli możliwość indywidualnych rozmów z Wykonawcą, weryfikowano przebieg względem konkretnych działek. Wykonawca podkreślił, że jest zawsze do dyspozycji właścicieli, jeśli konieczne będzie kolejne spotkanie.




INWESTOR WYKONAWCA - KONSORCJUM FIRM
Polskie Sieci Elektromagnetyczne Spółka Akcyjna