Budowa dwutorowej linii elektroenergetycznej 400 kV
Piła Krzewina – Plewiska

 

Kolejne spotkanie w Szamotułach. Wykonawca przedstawił skorygowana trasę linii.

15 listopada odbyło się kolejne spotkanie informacyjno-konsultacyjne z właścicielami z gminy Szamotuły. Rozmawiano o przebiegu linii, powodach lokalizacji inwestycji w Szamotułach, a także obawach właścicieli związanych z budową linii.

Spotkanie otworzył Jacek Miciński, przedstawiając obecnych na sali przedstawicieli wykonawcy. Wykonawcę reprezentowali również Jakub Dębski, kierownik projektu, Piotr Mucha, dyrektor ds. formalno-prawnych oraz Piotr Cyran, projektant linii. Oprócz mieszkańców Szamotuł na zebraniu obecni byli przedstawiciele Tarnowa Podgórnego i Rokietnicy. W związku z tym, że w spotkaniu uczestniczyło kilka osób, które dotąd nie spotykały się z wykonawcą, przed omówieniem nowej trasy, rzecznik przedstawił najważniejsze zagadnienia związane z inwestycją. Powtórzył informacje, o tym kto realizuje zadanie, jakie jest jej znaczenie, harmonogram i zakres oraz jakie kryteria biorą pod uwagę projektanci proponując przebieg trasy. Zaznaczył, że wykonawca doskonale rozumie, że każda z gmin analizuje trasę linii głównie w odniesieniu do swojego terenu. Dodał jednak, że perspektywa wykonawcy jest w tym zakresie inna – granice gmin to symboliczne podziały, pod uwagę bierze się wiele innych czynników: zabudowę, istniejącą i planowaną, uwarunkowania środowiskowe, możliwość lokalizacji linii na terenach leśnych, rolnych, z dala od siedzib ludzkich. Oznacza to, że uwarunkowania każdej z gmin wpływają na możliwość prowadzenia linii na każdym terenie z nią sąsiadującym. Również trasa w sąsiednich gminach, w tym m.in. Rokietnicy, wpływa na przebieg linii w Szamotułach, w których dotąd linii nie było. Rzecznik wyjaśniał jednak, że to nie jest linia dla Szamotuł, dla Rokietnicy, czy dla jakiejkolwiek pojedynczej gminy. To jest linia dla Wielkopolski i jej mieszkańców, to także element systemu zasilania dużej części kraju.

Jacek Miciński odniósł się również do działań – w jego ocenie – dezinformujących lokalną społeczność. Odwiedzanie mieszkańców w domach, wprowadzanie w błąd odnośnie przebiegu linii, próba wyolbrzymienia skali wycinki, czy straszenie rolników rzekomym negatywnym wpływem linii na uprawy – to tylko wybrane kwestie, które prezentowano społeczności. Mieszkańcy pytali kto się zgodził na budowę, rzecznik wyjaśnił, że trwają rozmowy indywidualne z faktycznymi właścicielami działek, na których projektowana jest linia. Osoby te dzwonią, zgłaszają się po spotkaniach, lub kontaktują się po tym, jak zostały odwiedzone w domach przez osoby zbierające podpisy przeciwko inwestycji. Wykonawca reaguje na każdy sygnał i korekty, które przedstawia na spotkaniu są wynikiem ustaleń z właścicielami. Jeden z mieszkańców zarzucił wykonawcy kłamstwo, ponieważ, nie rozmawiano z wszystkimi. Rzecznik potwierdził, że rozmawiano z wieloma, ale nie wszystkimi rolnikami, bo niektórzy – jak osoba zadająca pytania – w ogóle nie chcą linii. Jednakże w przypadku inwestycji celu publicznego, takie stanowisko jest brane pod uwagę, ale to nie wstrzymuje inwestycji. Jeden z właścicieli odpowiedział, że po co w takim razie cały proces konsultacji, że inwestor i tak zrobi jak będzie chciał. Rzecznik przywołał mapę linii, wskazał szereg zmian w Szamotułach i powiedział, że celem procesu konsultacyjnego jest takie zaprojektowanie linii, żeby uwzględniała możliwie wiele postulatów. Zmiany trasy, podkreślał rzecznik, nie są efektem pomysłów Wykonawcy, tylko głosów mieszkańców, którzy o linii są gotowi rozmawiać. Właściciel zarzucał dalej kłamstwo Wykonawcy, twierdząc, że konsultacje są prowadzone tylko dlatego, że tzw. „specustawa” zawiera błąd, który uniemożliwia jej zastosowanie. Chodzi o to, twierdził, że w nazwie linii w projekcie zamiast wpisać 2 x 400 kV wpisano 400 kV. Rzecznik i zespół wykonawcy wyjaśnili, że 400 kV oznacza parametr napięcia, natomiast ustawa specjalna działa, i wbrew temu co mówi mieszkaniec, są wydawane stosowne decyzje dla innych linii. Rzecznik podkreślał jednak, że to nie jest kierunek rozmowy, w którym chce podążać wykonawca i jest przekonany, że z większością właścicieli terenów pod liniami uda się porozumieć.

 

Wystąpienie wykonawcy było często przerywane przez mieszkańców, a wielu wypowiedziom towarzyszyły emocje. Zwracali uwagę również na kwestię trasy w Rokietnicy, zarzucając, że mieszkańcy tej gminy kupili za niewielkie pieniądze działki przy starej linii 220 kV, pobudowali tam domy, a teraz robią wszystko, żeby nową linię odsunąć od siebie i podrzucić sąsiednim gminom, dlatego wykonawca skłania się ku realizacji inwestycji zgodnie z W7, a nie W1. Kolejny mieszkaniec zarzucał, że wykonawca na zdjęciach zamieszczonych na stronie inwestycji, pokazuje linię tak, jakby ona wpisywała się w krajobraz, a tak wysokie słupy przecież widać z daleka. Inny uczestnik stwierdził, że teraz wykonawca prezentuje linie w „różowych barwach”, a po wybudowaniu, w przypadku, gdyby działo się coś złego, mieszkańcy nie będą mieli z kim w tej sprawie rozmawiać. Przytoczył historię budowy gazociągu jamalskiego, po wybudowaniu którego mieszkańcom poradzono zakładanie spraw w sądzie, jeśli inwestycja negatywnie wpływa na plony na ich działkach, pod którymi gazociąg przebiega. Ten sam uczestnik dodał, że  wykonawca teraz tego nie mówi, ale plany są takie, żeby z tej linii zrobić tor przesyłowy z kilkoma liniami.

 

Rzecznik inwestycji odniósł się do wszystkich podniesionych kwestii. Wytłumaczył m.in., że linie rzeczywiście wpisują się w krajobraz, niejednokrotnie przebiegają w sąsiedztwie zwartej zabudowy mieszkaniowej i ludzie przyzwyczajają się do tych obiektów. Podkreślał, że są gminy, gdzie najbardziej dynamiczny rozwój zabudowy pojawia się właśnie wzdłuż tego typu obiektów. Są to chociażby Dopiewo, Rokietnica czy Oborniki. Zachęcił również mieszkańców do zweryfikowania cen domów i działek przy liniach, czy faktycznie są one tańsze. Z informacji o cenach transakcyjnych nieruchomości jasno wynika, że działki przy liniach, gdzie rozwija się zabudowa potrafią być nawet kilka razy droższe niż działki rolne, gdzie wykonawca planuje lokalizować linię.

 

Rzecznik dodał, że nie wie jak pracowali gazownicy, ale w przypadku budowy linii elektroenergetycznych standard działania wykonawcy linii podlega ciągłej i ścisłej kontroli Inwestora – Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Rzecznik wyjaśnił, że do momentu, w którym wykonawca nie zakończy inwestycji, nie rozliczy się z właścicielami, nie spisane zostaną protokoły dotyczące usunięcia szkód, Inwestor nie wypłaci całości pieniędzy na realizację kontraktu. Obecny na zebraniu przedstawiciel PSE potwierdził ten fakt.  Rzecznik wyjaśnił także, że różnica pomiędzy wariantem 1 i 7 nie polega tylko na wyburzeniach. Wykorzystanie istniejącego wariantu wiąże się również z wyłączeniem dziesiątek hektarów gruntów już teraz przeznaczonych pod budownictwo. W przypadku wariantu numer 7, nic takiego się nie dzieje.

 

Mieszkańcy pytali co stało się z poprzednimi wariantami, skoro było ich aż 6, a wykonawca proponuje budowę wg. kolejnego, wariantu nr 7. Jacek Miciński wyjaśnił, że na etapie przetargu, Inwestor badając możliwość wybudowania linii, analizował kilka wariantów tras, które później znalazły się w dokumentach przetargowych zamieszczonych na stronie inwestora. Wśród nich wskazanych był wariant preferowany, co  zapoczątkowało konflikt w kilku gminach na trasie linii. Podkreślił, że na tym etapie wykonawca jeszcze nie uczestniczył w inwestycji, ale już po przystąpieniu do jej realizacji, rozpoczął pracę nad szczegółową inwentaryzacją terenu, która pozwoliła na zaproponowanie kolejnej trasy. Na mapie pokazano wariant 6 z SIWZ, który w przypadku Szamotuł oznaczał ingerencję w tereny zwartej zabudowy Pamiątkowa. To był zły i całkowicie nierealny wariant, mówił rzecznik, dlatego odrzuciliśmy go.  

 

W odpowiedzi, mieszkaniec poinformował zebranych, że podobno jest jeszcze inny wariant,1TER, który nie wymaga tylu wyburzeń. Udzielając odpowiedzi, Jacek Miciński wyjaśnił, że wykonawca przeanalizował tę propozycję i rzeczywiście wspomniana trasa  redukuje ilość wyburzeń, jednak dodatkowo wprowadza linię m.in. na tereny chronione i cenne środowiskowo i dalej jest to linia zlokalizowana w środku terenów, które są dziś gęsto zabudowane domami w odległości nawet kilkudziesięciu metrów. Jednocześnie poinformował, że analiza wariantu 1 TER jest dostępna na stronie inwestycji i każdy może się z nią zapoznać i ją ocenić.

 

W dalszej części spotkania, na mapie, wykonawca zaprezentował wariant przebiegu linii, który omawiany był z mieszkańcami podczas poprzednich spotkań oraz korekty, które proponuje – na podstawie uwag właścicieli -  wprowadzić wykonawca. Chodzi m.in. o głębsze wejście w teren leśny na zachód od Witoldzina, przysunięci linii bliżej opuszczonych budynków PGR w Kąsinowie, dzięki czemu linia odsuwa się znacząco od pojedynczej zabudowy. Jeden z właścicieli zarzucił ponownie, że nic nie było konsultowane z właścicielami. Jacek Miciński poinformował o spotkaniu w terenie, na którym obecna była sołtys i zainteresowani właściciele, a relacja z tego spotkania jest również na stornie inwestycji. Nie jest więc prawdą, że rozmowy nie miały miejsca, bo miały i są udokumentowane.

 

Jeden z mieszkańców zapytał jak to możliwe, że są właściciele na innych liniach, którym wypłacono odszkodowanie za ustanowienie służebności przesyłu liczone wg stawki 1,20 zł za metr kwadratowy działki. Jacek Miciński odnosząc się do pytania, wspomniał, że wykonawca ma świadomość, że powstają publikacje prasowe, strony na portalu Facebook, których autorzy postawili sobie za cel podburzenie mieszkańców wobec budowy linii. Dodał, że wie, iż stosowane są różne manipulacje, publikowane są artykuły, które mają wzmóc protest wśród ludzi. Wykonawca wie również, że publikowane są dane dotyczące innych linii, jednak są one często wyrwane z kontekstu i przedstawione w takim świetle, które naturalnie zbulwersuje opinię publiczną zainteresowaną budową linii Piła Krzewina – Plewiska. Wracając do kwestii ceny, wyjaśnił, że są tereny w Polsce, w których metr ziemi rolnej kosztuje 2 zł, stąd wynagrodzenie za służebność może kształtować się na poziomie 1,20 zł za metr zajęty w pasie technologicznym. Wykonawca nie kupuje ziemi, a płaci za służebność przesyłu, co oznacza, że ziemia nie zmienia właściciela. Raz jeszcze podkreślono, że są ogromne obszary kraju, gdzie hektar działki rolnej kosztuje 20-30 tys. PLN, nie można więc dziwić się, że odszkodowania mają związek z wartością działek.

Jeden z uczestników spotkania poprosił o omówienie przebiegu trasy w obrębie miejscowości Pamiątkowo. Dyr. Piotr Mucha wyjaśnił, że linia przez teren tej miejscowości w ogóle nie przebiega, a znajduje się na terenach rolnych i leśnych biegnąc z kierunku gminy Kaźmierz. Wytyczono ją w odległości ponad 3 km od centrum miejscowości Pamiątkowo i około 1, 2 km od miejscowości Rudnik. Dalej, w kolejnym fragmencie, linia przebiega przez działki rolne i leśne w dużej odległości od zwartych skupisk zabudowy i wchodzi do gm. Oborniki.

 

Kolejne pytanie dotyczyło tego, jak wykonawca będzie wchodził na działki podczas budowy, dopytywał, czy budowlańcy zrobią to „jak złodzieje, pod osłoną nocy” albo z grupą ochroniarzy, jak czyta się w internecie. Rzecznik wyjaśnił, że w przypadku niemal każdej inwestycji ostatecznie zostaje niewielka grupa osób, która z różnych względów, nie zgada się na realizację inwestycji. W takich przypadkach, kiedy zwykle zdecydowana większość właścicieli porozumiewa się z wykonawcą i pozwala na budowę, dla niewielkiej grupy konieczne jest zastosowanie trybu administracyjnego. To dzięki takim rozwiązaniom daje się realizować inwestycje celu publicznego.

 

Mieszkańcy przytaczali sprawę budowy linii Olsztyn – Ostrołęka, gdzie mieszkańcy twierdzili, że budowa prowadzona jest bezprawnie. Wykonawcy trudno było się odnieść do tych twierdzeń, ponieważ nie zajmował się tą inwestycją. Rzecznik przytoczył też kilka znanych mu prób blokowania budowy linii przez niezadowolonych właścicieli działek, dla których wykonawcy uzyskali PnB i zgodnie z prawem mogli prowadzić budowę. Wówczas, przy aktywnym oporze grupy właścicieli, zdarza się, że na miejsce budowy wzywana jest policja lub ochrona.

 

Następnie Piotr Mucha, w odpowiedzi na pytanie mieszkańca, wyjaśniał kwestie związane z prowadzoną inwentaryzacją przyrodniczą. Poinformował, że jest prowadzona od marca, a analizowany obszar to nie tylko pas preferowanej trasy linii, ale znacznie szerszy teren, który, po zbadaniu, czy środowiskowo jest to dopuszczalne, umożliwia wykonawcy korygowanie trasy. Mieszkańcy pytali o kwestie związane z wykorzystaniem gminnych dróg na etapie budowy. Wyjaśniono im mechanizm współpracy w tym zakresie z gminą i zasady zabezpieczania i naprawiani powstałych zniszczeń. Kolejne pytanie dotyczyło kwestii kablowania linii. Wyjaśniając, rzecznik powiedział, że przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa PSE S.A. nie decyduje się na kablowanie tak strategicznych połączeń. Inny mieszkaniec zarzucił, że przy budowie innej linii, lata temu, nikt nie konsultował trasy i wybudował bez zgody właścicieli. Jacek Miciński powiedział, że być może takie działania były praktykowane, jednak wykonawcy tej linii nie działają w ten sposób. Rzecznik dodał, że Wykonawcy bardzo zależy na tym, żeby zrozumieć powody sprzeciwu, temu również służą spotkania. Dodał, że Wykonawca cały czas analizuje głosy właścicieli i szuka optymalnego rozwiązania, natomiast fakt, że ktoś po prostu nie chce linii nie jest wystarczający dla inwestycji, które zasilają nas wszystkich.

 

Dalej prowadzono indywidualne rozmowy na temat trasy na poszczególnych działkach. Spotkanie trwało blisko 3 godziny.


ZOBACZ:

Mapa 6 wariantów linii (z etapu przetargu)

Mapa skorygowanej linii w Szmamotułach (mapa)

PREZENTACJA ZE SPOTKANIA

 


INWESTOR WYKONAWCA - KONSORCJUM FIRM
Polskie Sieci Elektromagnetyczne Spółka Akcyjna